Wyznania zakupoholiczki

Jako mała dziewczynka uwielbiałam stroić się w ciuchy mamy, podkradać jej kosmetyki i szpilki. Mama zresztą do dziś jest dla mnie ikoną stylu, zawsze elegancko ubrana, świetnie uczesana, z pomalowanymi paznokciami. O ile jako dziecko nienawidziłam towarzyszenia jej w lumpeksowych polowaniach (przerażał mnie nieestetyczny wygląd i odrażający zapach używanych tam detergentów do czyszczenia odzieży), o tyle studiując w Łodzi  buszowanie po second handach stało się dla mnie sposobem na spędzanie wolnego czasu. Wolałam to niż studenckie imprezy i spotkania z koleżankami.  Ponieważ za kieszonkowe nie mogłam sobie na zbyt wiele pozwolić, założyłam konto na portalu, na którym kupowałam, sprzedawałam i wymieniałam się ubraniami z innymi użytkownikami. Żeby kupić ciucha, musiałam najpierw jakiegoś sprzedać, nowo nabyta rzecz szybko mi się nudziła i szła znowu na sprzedaż, w ten sposób zamykając błędne koło.
Po studiach miałam plan otwarcia własnego second handu, pożyczyłam pieniądze od…

Minimalizm w kosmetyczce - czy mniej znaczy więcej?

 Po rewolucji w szafie przyszła pora na zastosowanie zasady ,,mniej znaczy więcej” również w mojej kosmetyczce.
Okres podążania ślepo za kosmetycznymi nowinkami, wypróbowywania coraz to nowych podkładów, tuszy do rzęs, korektorów, bronzerów i paletek do powiek mam już na szczęście za sobą! Jakiś czas temu poczułam przesyt produktów do pielęgnacji oraz makijażu i postanowiłam zdecydowanie ograniczyć ich ilość. 
A oto kilka zasad, jak sprawiłam, że w mojej kosmetyczce zagościł minimalizm!
 Przede wszystkim nie chomikuję. Mam dwa pokłady do twarzy (lżejszy i cięższy kryjący), jeden tusz do rzęs, jedną paletkę cieni, jeden bronzer, róż, korektor, szampon do włosów, jedną ulubioną odżywkę, jeden balsam do kąpieli i kilka pomadek (ale to tylko dlatego, że oswajam się chwilowo z malowaniem ust i szukam odpowiednich odcieni 😉). Na mojej łazienkowej półce nie znajdziecie pięciu napoczętych żeli pod prysznic ani trzech otwartych szamponów! 
Staram się systematycznie stosować kosmetyki i wprowadzać nawyki pielęgnacyjne. Raz w tygodniu stosuję maseczkę na twarz, raz w miesiącu robię peeling całego ciała, codziennie kremuję ręce i stosuję pomadkę ochronną do ust. Dzięki tym rytuałom dbam regularnie o swoje ciało i twarz, zużywam kosmetyki do końca, nie martwiąc się, że się przeterminują i wylądują w koszu.
Zanim zdecyduję się na zakup nowego produktu, uważnie czytam opis, recenzje, porównuję ceny, ewentualnie szukam tańszego zamiennika o podobnych właściwościach czy składzie. 
Jeśli pewnych kosmetyków nie używam, np. nie odpowiada mi odcień cieni do powiek, kolor pomadki czy konsystencja kremu do twarzy, lub po prostu dany kosmetyk jest mi zbędny, przeważnie trafia do mojej mamy lub znajomej. Jeśli dany produkt mi nie służy, to może sprawdzi się w kosmetyczce kogoś innego. 
Posiadam w kosmetyczce produkty, którym pozostaję wierna. Jest to np. mój ulubiony podkład czy odżywka do włosów. Jestem zdania, że jeśli dany kosmetyk idealnie sprawdza się na mojej twarzy, czy włosach, nie ma sensu szukać dalej! 
Zrezygnowałam z zakupu zestawów pielęgnacyjnych. Przeważnie wykorzystywałam tylko 2 do 3 produktów z 5 znajdujących się w takim zestawie, a reszty często używałam ,,na siłę”, a tak naprawdę spokojnie mogłabym się bez nich obyć. Często zachęcało mnie ładne opakowanie lub promocyjna cena. Teraz myślę inaczej. Jeśli potrzebuję żelu pod prysznic, to kupuję tylko i wyłącznie żel, a nie zestaw z dodatkowym olejkiem i pianką myjącą!
Dbam o akcesoria do makijażu, by posłużyły mi jak najdłużej. Regularnie czyszczę pędzelki do makijażu i beauty blender. Warto zainwestować w tego typu produkty, gdyż przy odpowiednim użytkowaniu wystarczą nam na długi czas. 
Korzystam również z organizerów na produkty do makijażu (widocznych na zdjęciu). Dzięki nim w mojej kolorówce panuje porządek, i optycznie widzę, ile miejsca zajmują moje kosmetyki. Produkty do pielęgnacji znajdują się natomiast na łazienkowej półce i wannie, dzięki czemu mam je pod ręką i nie zapominam po nie systematycznie sięgać. 

Oczywiście nadal zdarza mi się kupić i wypróbować coś nowego, jednak wszystko z umiarem i zdrowym rozsądkiem!

Jestem ciekawa, jak wygląda wasz kosmetyczny asortyment. Czy jesteście tak jak ja zwolenniczkami minimalizmu w kosmetyczce, czy może wręcz przeciwnie - lubicie otaczać się wieloma kosmetykami?

Komentarze