Wyznania zakupoholiczki

Jako mała dziewczynka uwielbiałam stroić się w ciuchy mamy, podkradać jej kosmetyki i szpilki. Mama zresztą do dziś jest dla mnie ikoną stylu, zawsze elegancko ubrana, świetnie uczesana, z pomalowanymi paznokciami. O ile jako dziecko nienawidziłam towarzyszenia jej w lumpeksowych polowaniach (przerażał mnie nieestetyczny wygląd i odrażający zapach używanych tam detergentów do czyszczenia odzieży), o tyle studiując w Łodzi  buszowanie po second handach stało się dla mnie sposobem na spędzanie wolnego czasu. Wolałam to niż studenckie imprezy i spotkania z koleżankami.  Ponieważ za kieszonkowe nie mogłam sobie na zbyt wiele pozwolić, założyłam konto na portalu, na którym kupowałam, sprzedawałam i wymieniałam się ubraniami z innymi użytkownikami. Żeby kupić ciucha, musiałam najpierw jakiegoś sprzedać, nowo nabyta rzecz szybko mi się nudziła i szła znowu na sprzedaż, w ten sposób zamykając błędne koło.
Po studiach miałam plan otwarcia własnego second handu, pożyczyłam pieniądze od…

Życie zaczyna się po 30-tce!

W zeszłym roku skończyłam 30 lat. Pewnie pomyślicie, że zorganizowałam szaloną imprezę, zaprosiłam znajomych i świętowałam do białego rana. Otóż nie! Tę ,,wiekopomną” chwilę postanowiłam celebrować z moim partnerem w domu, urządziliśmy romantyczny wieczór z winem przy blasku świec. Brzmi ckliwie, jednak tak właśnie chciałam spędzić moje 30-te urodziny. 
Jak czuję się, mając 30 lat i czy coś się w moim życiu zmieniło?

Przede wszystkim odkryłam, że jestem kobietą, świadomą swoich wad i zalet. Pozbyłam się kompleksów (od czasu do czasu jakiś oczywiście się napatoczy, jednak teraz wiem, jak z nimi walczyć), dodatkowe 2 kg na wadze nie robi już na mnie wrażenia (3 kg już tak 😄), akceptuję swoje ciało i nie czuje potrzeby wyglądania jak gwiazda filmowa. Wiem, jak podkreślać swoje atuty strojem, makijażem i jak tuszować mankamenty. Odnalazłam swój styl, i nie jest to styl koleżanki, gwiazdy, tylko mój własny. 

Czuję się nadal młoda, mimo, że nie jestem już nastolatką. W sumie to cieszę się, że mam już ten okres za sobą, okres błądzenia, niepewności, eksperymentów, poszukiwania życiowej drogi. Czuję się doświadczona, spełniona i szczęśliwa. Mam wspaniałego mężczyznę u boku, pracę, która daje mi satysfakcje i możliwości rozwoju, zobaczyłam wiele ciekawych miejsc, odnalazłam pasje i zainteresowania. 

Jeszcze nigdy nie dbałam tak o zdrowy tryb  życia, jak teraz. Staram się zdrowo odżywiać i uprawiać sport. Zrozumiałam, jak duży wpływ ma to na moje dobre samopoczucie.

Czuję się silniejsza, pewniejsza siebie, wiem, czego chcę od życia. Doceniam tu i teraz, staram się korzystać z życia i cieszyć z małych przyjemności. 

Zrozumiałam, że wartość człowieka nie zależy od wyglądu, markowej torebki czy zegarka, lecz od tego, co sobą reprezentuje, od jego charakteru i wartości, jakie przekazuje. 

Staram się nie rozpamiętywać przeszłości, patrzę na przód, snuję plany na kolejne dni, miesiące. Nie stoję w miejscu, gdyż życie jest zbyt krótkie, by czekać z założonymi rękoma, aż wydarzy się coś szczególnego, aż znajdzie nas idealna praca, problemy same się rozwiążą, a marzenia same spełnią. Tak niestety nie jest, dlatego biorę los w swoje ręce!

Nabrałam dystansu do ludzi, mediów, konsumpcjonizmu. Mniej często znaczy więcej. Mniej znajomości, ale za to wartościowych, mniej ubrań w szafie, ale lepszej jakości, mniej czasu spędzonego na bezcelowym przeglądaniu internetowych stron, a więcej czasu poświęconego na własny rozwój, zainteresowania i przyjemności. 

Podsumowując swoją dotychczasową drogę życiową, widzę, że dopiero od niedawna odnalazłam harmonię.  Do tej pory ciągle pędziłam, ,,zaliczając” kolejne życiowe etapy: matura, studia, wyjazd za granicę, znalezienie pracy, przeprowadzka, itp. Celem było jednak zawsze osiągnięcie wewnętrznego spokoju. Mimo, że czekają mnie kolejne etapy, to do wielu rzeczy podchodzę z większą dozą opanowania i dystansu.

Od niedawna zaczęłam pisać bloga, którego właśnie czytasz. Poczułam nagłą potrzebę i chęć podzielenia się z Tobą przemyśleniami i poradami spełnionej i szczęśliwej 30-latki. 

Zachęcam Cię do skomentowania tego posta, zajmie Ci to chwilkę, a dla mnie będzie ważną wskazówką w dalszej pracy nad blogiem!

Komentarze

  1. Bardzo interesujący wpis.Wiele kobiet mogłoby się utożsamić z autorką tekstu.Dla mnie rewelacja 😉

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz