Wyznania zakupoholiczki

Jako mała dziewczynka uwielbiałam stroić się w ciuchy mamy, podkradać jej kosmetyki i szpilki. Mama zresztą do dziś jest dla mnie ikoną stylu, zawsze elegancko ubrana, świetnie uczesana, z pomalowanymi paznokciami. O ile jako dziecko nienawidziłam towarzyszenia jej w lumpeksowych polowaniach (przerażał mnie nieestetyczny wygląd i odrażający zapach używanych tam detergentów do czyszczenia odzieży), o tyle studiując w Łodzi  buszowanie po second handach stało się dla mnie sposobem na spędzanie wolnego czasu. Wolałam to niż studenckie imprezy i spotkania z koleżankami.  Ponieważ za kieszonkowe nie mogłam sobie na zbyt wiele pozwolić, założyłam konto na portalu, na którym kupowałam, sprzedawałam i wymieniałam się ubraniami z innymi użytkownikami. Żeby kupić ciucha, musiałam najpierw jakiegoś sprzedać, nowo nabyta rzecz szybko mi się nudziła i szła znowu na sprzedaż, w ten sposób zamykając błędne koło.
Po studiach miałam plan otwarcia własnego second handu, pożyczyłam pieniądze od…

Moje nowe rytuały pielęgnacyjne i koreańskie nowości na półce

Jakiś czas temu wpadła mi w ręce książka ,,Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji”. Autorką jest Charlotte Cho, kosmetyczka i właścicielka sklepu z koreańskimi kosmetykami. 
Z książki dowiedziałam się, że piękna cera Koreanek to przede wszystkim zasługa odpowiedniej pielęgnacji. Właściwe dbanie o skórę nie ogranicza się tylko do stosowania kremu nawilżającego, lecz składa się z kilku kroków, takich jak przygotowanie skóry, oczyszczanie, złuszczanie i ochrona przeciwsłoneczna. Nie bez znaczenia jest również odpowiednia aplikacja produktów. 
Przyznam się, że książkę przeczytałam jednym tchem i stała się ona dla mnie przełomowa, jeśli chodzi o temat dbania o cerę. Do tej pory wydawało mi się, że wiem już wystarczająco dużo. Jednak za sprawą lektury postanowiłam wprowadzić do mojej codziennej pielęgnacji dodatkowe rytuały i zakupiłam kilka koreańskich produktów. 


Poniżej przedstawiam Wam koreańskie nowości, które znalazły się na mojej półce.

1. Olejek myjący marki MISSHA - głęboko i dokładnie oczyszcza skórę twarzy z wszelkich zanieczyszczeń,  jednocześnie ją nawilżając. Przeciwdziała problemom skórnym, sprawiając, że skóra jest miękka bez uczucia tłustości. Zawiera w swoim składzie między innymi olejek z drzewa herbacianego, oliwę z oliwek, olej macadamia, olej jojoba oraz olej z pestek winogron. Olej wchodzi w reakcję z olejem, czyli sebum, tłustym make-upem, a nawet smogiem, skutecznie go usuwając. 
Nakładamy około 1-2 pompek produktu na suche dłonie i delikatnie rozprowadzamy na twarz okrężnymi ruchami. Wykonujemy tym samym przyjemny masaż, poprawiając ukrwienie skóry. Zwilżamy następnie ręce i dalej masujemy, po czym zmywamy olejek letnią wodą. Dodatkowo można przemyć twarz jeszcze innym kosmetykiem oczyszczającym dla lepszego efektu.


2.  Tonik i woda micelarna w jednym marki NEOGEN - stosuję jako drugi etap oczyszczania twarzy. Na spodzie opakowania unoszą się prawdziwe płatki kwiatów 😍. Delikatnie oczyszcza skórę, przywraca jej właściwe pH, nawilża, pielęgnuje i ułatwia wchłanianie kolejnych stosowanych produktów. Miałam już wersję różaną, tym razem skusiłam się na nagietka, którego zapach bardziej przypadł mi do gustu. W składzie znajdziecie, oprócz nagietka, m.in. rumianek -mający działanie rozjaśniające, kojącą miętę jabłkową oraz wąkrotę azjatycką - wzmacniającą naczynia krwionośne. Tonikiem nasączam płatek kosmetyczny i przemywam nim twarz rano i wieczorem. Nie wysusza i nie powoduje uczucia ściągania, gdyż nie zawiera alkoholu.


3.  Esencja SUPER AQUA , również marki MISSHA - na bazie mucyny (czyli śluzu) ślimaka, o konsystencji żelowej. Stosuję ją wieczorem, po stonizowaniu twarzy, a przed nałożeniem kremu nawilżającego. Śluz ślimaka zawiera wiele odżywczych składników, takich jak kwas hialuronowy czy antybakteryjne peptydy. Składniki te dbają o pobudzenie skóry, wspomagają budowę kolagenu i elastyny, regenerują oraz nawilżają. 
Po nałożeniu esencji należy odczekać kilka minut, aż produkt się wchłonie, i dopiero nałożyć krem.  


4. Maseczki w płachcie od MISSHA - o kształcie pasującym do twarzy, z wycięciami na oczy, nos i usta. Nasączone są odżywczymi składnikami, które intensywnie nawilżają skórę twarzy. Bawełniane płótno powstrzymuje ulatnianie się dobroczynnych substancji i umożliwia w ten sposób ich lepsze wchłanianie.
Maseczki stosuję wieczorem, przed pójściem spać, na oczyszczoną skórę twarzy, staram się zrelaksować około 15-20 minut, po czym zdejmuję płótno, wcierając nadmiar esencji z opakowania w szyję i ręce. 
Ja co jakiś czas zaopatruję się w kilka takich maseczek, zmieniając je i wypróbowujący nowe. 
Tym razem wybór padł na następujące maseczki : 
  • z jagód Acai - o działaniu odżywczym i rewitalizującym 
  • z owocem granatu - ujędrnia i wygładza
  • z aloesu - nawilżająca
  • z masłem shea - nawadniająco-regenerująca
  • z wyciągiem z czerwonego żeń-szenia - o działaniu odżywczo-rewitalizujący

A Wy? Czy natknęłyście się  w sklepach i drogeriach na koreańskie kosmetyki? Jak Wasze wrażenia ?

Komentarze